Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/1067

Ta strona została uwierzytelniona.
67

jęcie, poczęła przyglądać się materji kanap i obiciu ścian salonu.
— Wie mania co się stało! — zawołała szybko zamykając drzwi bocznego pokoju Elwira, któréj pilno było dobrą wieścią podzielić się z matką... ale to cała komedja...
Elwira nie bardzo już zajmowała się matką, spojrzała w zwierciadło i zobaczywszy ją siedzącą, poczęła żywo:
— Otóż przecie jutro u nas będzie, dał mi słowo!
— Powiedział ci kto jest?
— W tém cała historja, — odparła córka... bo proszę mamy, on mojego przywiązania widocznie probuje, on mnie zwodzi, on skłamał.... nie przyznaje się do nazwiska, udaje że jest....
— Ale cóż pleciesz? — przerwała Samuela.
— Udaje... jak mamcię kocham, udaje, że jest synem propinatora.... a mówi, że się nazywa.... Szwarc....
Pani Samuela brwi namarszczyła.
— Udaje, dla czegożby udawał?
— A! czyż mamcia tego nie rozumie; wi-