Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/374

Ta strona została uwierzytelniona.
74

chuchanym, połyskującym, z takim wdziękiem i swobodą kierując rumakiem, który się zżymał i podskakiwał swawolnik, że aż miło nań było patrzeć. Bo młody mężczyzna, mówcie co chcecie, najpiękniéj wygląda na koniu, a kiedy jeszcze wierzchowiec arab, ma stepową krew w żyłach, nie wlecze się opuściwszy uszy, a jeździec umie nim kierować, a znać w obu młodość, siłę, ogień, i fantazją dziarską, to najwymuskańsza lalka salonowa, niech się schowa przy opalonéj twarzy dziecka starych wojaków. Tylko że to teraz, przy bardzo widać zmienionym klimacie i różnych wpływach atmosfery, rzadziéj ujrzyć młodego na koniu niż na krzesełku i ci co najzgrabniéj chodzą, jeżdżą najgorzéj.
Ale powróćmy do bohatera, boć na takiego zakrawa piękny nieznajomy.
Miał on na sobie ubranie do konia ostatniéj mody, zrobione kształtnie i starannie, miękkie buty, angielski rejtrok, czapeczką nie mniéj angielską aksamitną, a wszystkie szczegóły jego stroju i przybory konne wskazywały że dbał wielce, aby się pokazać