Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/422

Ta strona została uwierzytelniona.
122

żne, i skwituję cię z niego; ale potrzeba byś się pojednał ze mną i podał mi szczerze rękę w sprawie z Jenerałową. Nie powoduje mną zemsta.. mylisz się, chcę ją tylko naprowadzić na drogę moralności... Zostawię ci nawet dziecko... byleś mi pomagał... Tę kobietę potrzeba upokorzeniem zmusić by z drogi atłasowéj pokuty na miękkich poduszkach, zeszła na surowe opamiętanie... Bądź ze mną, a wszystkiego się wyrzekam, ty wiesz, że u mnie słowo rzecz święta... dawszy, dotrzymam.
Narębski blady był jak chusta, usta mu się trzęsły.
— Możesz strachem nękać kobiety, zawołał z gniewem, szczęściem nikt ci tam oprzeć się nie jest w stanie... los je dał ci w ręce bezbronnie, ale mężczyzna byłby podłym jak ty, gdyby uległ obawie i despotyzmowi... Na podobne środki, są przecie na świecie sposoby.
— Unosisz się, rzekł Pluta zimno, używasz znowu nie zbyt parlamentarnych wyrażeń, ale o to już mniejsza, gorzéj że nie poj-