Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/446

Ta strona została uwierzytelniona.
146

— Proszę oznajmić pani, — rzekł do służącego, — pana kapitana Plutę w bardzo ważnym interessie.
Nie tyle może szło kapitanowi o dokuczenie Feliksowi, którego opór obudzał w nim razem mściwe uczucie i niejakie poszanowanie, ile o zamięszanie domu, z którego oddalenie sieroty wypaść mogło, potem łatwo ją tytułem pokrewieństwa i opieki mógł pochwycić jeden z Kirkuciów jako najbliższy z familji, i użyć jako narzędzia przeciw Jenerałowéj.
Oznajmiono Kapitana, sama pani siedziała w oknie gdy jéj gościa nieznanego zaanonsowano, a że imienia sobie nieprzypominała, choć z mężem była już o nim mowa, domyślać się poczęła wcale czego innego niż to co go sprowadzało i wpadła na domniemanie, iż odwiedziny mogły być w związku z pięknym nieznajomym Elwiry. Kazano więc prosić Kapitana, który przedstawił się przyzwoicie bo z łatwością wszelki ton i fizjognomję przybrać umiał. Mimo wprawy jednak we wszel-