Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/469

Ta strona została uwierzytelniona.
169

Z rana wstawszy tedy wychodził obejrzeć się po dziedzińcu i rzucić okiem w ulicę, ale powracał prędko i stękając zasiadał w starym fotelu w oczekiwaniu na kawę, którą od lat trzydziestu pijali razem z żoną. Przy kawie traktowały się zwykle ważniejsze sprawy domu, poddawały pod rozstrzygnienie losy bohaterów, mówiło o obyczajach stróża, o ogródku i poczynionych w nim przez studentów spustoszeniach, o słudze i t. p.
P. Zacharjasz pilną zdawał się na to zwracać uwagę i zdaleka patrząc, można było sądzić, że to go mocno obchodzi, bo niekiedy silnie kiwał głową, ale w rzeczy, spuszczając się na żonę, dumał wcale o czém inném. Przy kawie i po niéj paliła się fajka jedna, do dna i ostatka, podpalana kilkakroć, bo gasła często, a w końcu ustawiona w kącie, osobno cybuch, osobno ona, tak by sobie odpoczęły wygodnie i wyschły bez niebezpieczeństwa potrącenia. Że się to działo od lat bardzo wielu, miejsce zamieszkania fajki i cybucha, dwoma plamkami oliwkowemi, odznaczało się na podłodze. Człowiek regularny, pan