Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/595

Ta strona została uwierzytelniona.
35

czasem, wysłany został na prowincyją z misją wyszukania śladów urodzenia Kopciuszka, człek co nie umiał wzbudzić zaufania kapitana, za którego wszakże poręczył pan Mateusz że odpowie godnie włożonemu nań zobowiązaniu; skromny Pętelka. Tym razem jednak był do niepoznania, tak rozjaśniona twarz jego pałała na zewnątrz wybijającą się radością duszną, jakiegoś tryumfu, podzielaną przez towarzysza Kirkucia.
Kapitan nie rad był, w ogólności spotykać się wśród ulicy z ludźmi, których zetknięcie za kompromitujące uważał; unikał Kirkucia mimo że ten przy kapitanie zachowywał się tak przyzwoicie jak tylko mógł i umiał, — ale to już nie sposób było wywinąć się od tych panów i musiał zatrzymać się choć nie bardzo ochoczo.
— Kapitanie, rzekł z wielkiem wzruszeniem pan Mateusz, nowiny ważne i wielkie! na miłość Boga, zejdźmy gdzie aby się rozgadać.
— Dobrze, zaraz wam służyć będę... ale idźcie przodem do Wolfina, i tam każcie dać