Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/608

Ta strona została uwierzytelniona.
48

ków jakiemybyśmy posłużyć się mogli, aby jéj towarzystwa uniknąć — ocieramy nogi zbłocone i wchodzimy do salonu.
Salon Jenerałowéj już podobno został opisany przez nas, a jeśliśmy tego nie dopełnili z akuratnością inwentarza do licytacyi, to tylko spuszczając się na domyślność czytelników, którzy choćby się nic nie domyślali, już przez to samo że ich mamy za domyślnych, puszczą płazem winę naszą.
Salon zresztą zawsze ma coś w sobie charakteru osoby, która w nim przyjmuje, i wnioskować łatwo, że u Jenerałowéj nie było na kominie Wenery medycyjskiéj, ani na ścianach Tycyjanowskich bacchanalji.
Salon był surowy, ciemny, wielką obleczony powagą, cały odziany aksamitami, zastawion palisandrem, a na ścianie jednéj wizerunek nieboszczyka ze szlifami, które malarz z niezmierną rozpustą pędzla wyświetlił i rozpromienił, zajmował honorowe miejsce w szerokich i przepysznych ramach. Niech mnie Bóg broni żebym Jenerała nawet nieboszczyka ośmielił się opisywać i bez