Strona:PL JI Kraszewski Kopciuszek.djvu/693

Ta strona została uwierzytelniona.
133

trzeba sideł, lepu, a wziąć go można bardzo łatwo.
— Ale jakiż lep? jakie sidła?
— Posłuchajno mnie pani z uwagą! — rzekł powoli Pluta, ale naprzód, daruj mi pytanie, nie masz tu co czembym się pokrzepi!?
— Chcesz wody?
— O! jak to widać żeśmy się dawno nie widzieli, kiedyż mnie poszlakowałaś pijącego wodę? Jest to rzecz, która, jak wiadomo, sprowadza wodną puchlinę — nie masz u pani wina? wódki? wreszcie piwa?
Wdowa zarumieniła się.
— Ty wiesz Kapitanie, że ja nigdy nic nie piję.
— Dawniéj wiem, że lubiłaś szampana.
— Ale wstydź się, cóż znowu?
— No! a gdybyś mi kazała przynieść choć bawara?
Jestem tak osłabiony, — dodał Kapitan, — że cokolwiek dłużéj bez jakiegoś pokrzepienia wytrwać nie mogę.