Strona:PL JI Kraszewski Nad przepaścią.djvu/171

Ta strona została uwierzytelniona.

może potrafisz... nowe rozpocząć życie, co przy doświadczeniu nabytem... mogłoby ci się poszczęścić.
Rozśmiał się Żabiec.
— Ty! wierzysz w doświadczenie! — przerwał — ono służy dla filozofów, ani słowa, ale w życiu — nigdy... cudze ani własne nawet... Dmuchamy na zimne sparzywszy się, tylko dopóki oparzelina boli, jutro parzymy się znowu.
Powiadam ci, panna Salomea — niech ją porwią kaci — przyszła zawcześnie.
Westchnął.
— Najwięcej mnie boli to co mówisz o Eleonorze... trudno mi się rozbratać z tą myślą, że mnie kochała...
— I nie masz potrzeby się wspomnienia tego wyrzekać — dodał Niedrażewski — tylko nie sądź ażebyś był jedynym...
— Dla czegoż ona w mojem życiu była tą jedyną? — szepnął Aureli.
— Jesteś tego pewnym? — zapytał przyjaciel z uśmiechem.
— Niestety! bawiły mnie wszystkie, kochałem tę jedną... Dla czego? tego nie umiem powiedzieć! — dokończył Aureli.
Zamilkli, Niedrażewski ostyglejszy filozofował...
— Wierz mi — rzekł zapalając cygaro — spokojne wegetowanie bierne, ma także urok, dopóki w człowieku myśl nie umarła. Ja sam sobie się przypatrując, łając siebie i podziwiając głup-