Strona:PL JI Kraszewski Para czerwona.djvu/405

Ta strona została skorygowana.



Dopiero po odjeździe urzędników mógł się Karol rozmówić z gospodarzem, który był wtajemniczony od dawna w sprawy krajowe, a żona jego przybiegła serdecznie przeprosić Karola za obojętne przyjęcie. Mnóstwo rzeczy było do zrobienia, broń do przewiezienia, żywność dla obozu, narzędzia kowalskie dla kucia pik i oprawiania kos, doktor dla chorych, wszystko to należało co najprędzej obmyśleć i wykonać, każda uchodząca godzina była nieopłaconą stratą. Wzięli się też wszyscy do roboty, a najprzód gospodarz wysłał po lekarza, który miał o parę mil oczekiwać. Potem zwrócono się do spiżarni Jejmościnej, pakując co tylko było można na kufry, na ostatek przywołano kowala. Robotników wprawnych do pomocy było w obozie kilku, ale im kuźni i przyrządów brakło. Najdogodniej to strojenie kos i nożów mogło się odbywać w lesie, a kuźnie należało, jeśli nie na wojskowy sposób, to po cygańsku urządzić. Właściciel wioski wezwał na to kowala, ale jeszcze nie bardzo był pewnym,