Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.2.djvu/162

Ta strona została uwierzytelniona.
JARZĄBEK.
Haj!... anoć słychać, jako się gotuje
świeża wyprawa... Nam się ino widzi,
że mają dosyć świstaczego sadła.


NAPIERSKI.
I mnie się zdaje... Dość im zalaliśmy
tego za skórę...
Spogląda na zegar wiszący na ścianie.
Hm! godzina czwarta.
Do Łętowskiego.
Panie Wojciechu! Ojca czy nie widać
pod naszym grodem?... Powinni już nadejść...
Imć pan marszałek Stanisław Łętowski
dobrze się sprawił...


WOJTEK ŁĘTOWSKI.
Jeszcze pogonili
za dragonami, ale już wracają;
za pół godziny, lebo za godzinę
będą na zamku...


NAPIERSKI.
Hucznie ich przyjmiemy!
Z okiem zwróconem na Mojszę, do Łętowskiego i Jarząbka.
Mości panowie, każcie im wytoczyć
wódkę z piwnicy...


JARZĄBEK zabierając się z Łętowskim do wyjścia.
Żegnają!


NAPIERSKI za odchodzącymi przez drzwi środkowe.
Żegnajcie!
Zróbcie co każę, potem na spoczynek.
Wojtek Łętowski i Jarząbek, pokłoniwszy się jeszcze we drzwiach, wychodzą.