Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.2.djvu/242

Ta strona została uwierzytelniona.
Pomiędzy góralami na basztach zachodnich, niewiedzącymi co się dzieje, słychać:


CHÓR.
Przyklękła w kościele,
wypłakuje oczy,
Janiczku, Janiczku...


JEDEN Z GÓRALI z baszty zachodniej, widząc jak tłum pędzi ku wschodniej bramie.
Dokąd? Tu nas trzeba!
Wróg po drabinach już nam głowy sięga —
nie wytrzymamy już szturmu!... Na pomoc!...


INNY Z GÓRALI równocześnie.
Tam Czepiec zdradził!...


INNY GŁOS.
A nasz hetman ranny!
Kawał kuli armatniej rani Napierskiego w głowę.


ŁĘTOWSKI wychylając się z tłumu.
Cóż się tam stało?... Do czarta!... Stracona
już wschodnia brama!... A nasz hetman ranny!


NAPIERSKI z baszty, chwiejąc się i chwyciwszy się za głowę.
To nic, nic, druhu... Krew się z głowy leje...
Lecz — zginęliśmy!...


TRZECI GÓRAL z oddziału Czepca, wskazując na Napierskiego, śród zamętu, równocześnie.
Wiązać ich — tych zdrajców!...
Śpiewa:
Panowie, panowie,
będziecie panami,