Strona:PL Jaworski - Historje manjaków.djvu/193

Ta strona została uwierzytelniona.


P. T. Publiko Słowików, Skowronków i innych dźwiękliwych Ptaszątek!
Oto przedewszystkim uspokoić Was muszę, iż przez swywolnie obrany temat wcale nie usiłowałem wtargnąć w granice cudzego państwa. Przeciwnie, zapewniam Was, że trylowych popisów w zaciszu bzów majowych swoją opowieścią o „Amorze“ nie zmącę, że, powszedniości ciężarem przytłoczon, niezdolny jestem wzbić się w perłowe przestwory jutrzenkowych poranków i głosić niepłatne peany ku pokrzepieniu ziemskich optymizmów. Moje bowiem dotychczasowe doświadczenia i utrwalone zdjęcia z panoramy miłosnych wydarzeń w spróchniałe gwizdanie ułożyły gadatliwe usta i zaopatrzyły chęć moją w psotność, jeno czyhającą na niszczące zgrzyty podczas symfonji płciowych uniesień. Cześć i chwałę śpiewacie zdarzającym się prawdom, ckliwie zagapione w ich bawole oczy, ja zaś przekrwionym z niedowiarstwa wzrokiem poza plecy prawdziwości sięgam i, niestety — tęsknię za przejrzystą plotką. Niegodny więc jestem śpiewać z Wami w chórze, a obawa o konflikt tematów zapewne zniknie, gdy niema pokrewieństwa dobrej woli i rozrodczych zapędów.