Strona:PL Jaworski - Wesele hrabiego Orgaza.djvu/131

Ta strona została przepisana.

Ja Pana nie znam i jeśli masz treści swoje, rodowite, z zapałem przystąpię do nawiązania z niemi znajomości. Wiem dotąd nieco o Pańskich grymasach, powszednich, kosztownych i zwalczać je myślę ze wszech miar uczciwie. Nadewszystko jednak cenię Pana maskę, a raczej projekcję na cenny wyraz. Wciąż ją pamiętam i dla niej proszę, byś przybył natychmiast. Dzięki tej masce, nie wstydzę się przyznać, jest mi Pan potrzebny, niezbędny, bezcenny!
Czekam, conde Orgazie — mr. Havemeyer!
Gościna u mnie z przeciętnym komfortem.
Farewell[1] i pogody życzę przez Ocean.

Your servant[2]
Dawid Yetmeyer.




P. S.

Proszę, by raczył Pan przywieźć ze sobą w podręcznym kuferku kardynała Nino, opakowanego nad wyraz starannie. Będzie mi potrzebny. Mam jeszcze mnogie a wątpliwe kwestje i z tym ortodoksą pragnę je przegadać. Kardynał chętnie zajrzy do Toledo, siedziby tortury i twierdzy wierności arcykatolickiej. Podróż mu morska, sądzę, nie zaszkodzi,

  1. Szczęśliwej drogi.
  2. Sługa pański.