Strona:PL Jaworski - Wesele hrabiego Orgaza.djvu/476

Ta strona została przepisana.
Przedślubna tajemnica narzeczonych.

— Kupiła pani należny mi kwiatek. Nie mogę się mnożyć — mdło się uśmiecha pan Havemeyer.
— Odstąpię kamyczek kolekcjonerowi za małą cenę. Proszę się nachylić. Nie życzę sobie, by mię usłyszał ktoś oprócz pana. Dziś jeszcze wieczorem Podrygałowa poślubię formalnie. Muszę się poświęcić, by pantomima mogła dojść do skutku. Trzeba uśpić czujność pana Igora i w pole go wywieść. Ślub będzie pozorny. Nigdy nie będę rzeczywistą żoną tego aferzysty. Wyjdę za niego, by natychmiast zerwać. Jak postanowiłam, od chwili „Wesela“ Orgazowi oddam i duszę i ciało.
— Znowu matactwo i znowu podstęp.
— Nie przeciwko panu. Jeśli Havemeyer będzie się upierał, to nic nie pomoże, bo i wówczas również, wbrew jego dąsom, dokonam tego, co nieodzowne jest dla baletu, z którego tańczenia wyniknąć ma związek życiowy, dozgonny obopólnych pragnień.
— Zmęczyłaś mię cudna, sponiewierała histerycznemi, złemi fochami, które uprawiasz od nocy pamiętnej.
— Ani słowa więcej. Jestem lojalna. Nie chciałam działać bez porozumienia z przyszłym małżonkiem. Nam do małżeństwa potrzebny Orgaz, niezbędne „Wesele“. Bez Podrygałowa nic z tego nie