Strona:PL Jaworski - Wesele hrabiego Orgaza.djvu/89

Ta strona została przepisana.

Zdarza się często, że autor nie mógł ścierpieć klęski bohatera i postanowił urządzić cnej nudy wysprzedaż. Wówczas samotni swej furtę na oścież otwiera. Najpospolitsza konstrukcji tragedja. W napowietrznym zamku, wciąż jeszcze na ziemi, mnóstwo bywa gości, nieznośnem gęganiem każdy kąt wyciera. Autor się wyzbywa wszelkich możliwości, by nabyć w zamian nieprawdopodobieństwa. Wnętrze poglądu na store for all things[1] zamienia. Na tympanonie zaś swojej rudery dla piwnych ocząt nędznej klijenteli w połysku mętnym ten napis umieszcza:
Wszystko umiera; nie tylko co żyje, lecz i co żyć pragnie, choć nie żyło nigdy“.
Dewiza epoki uznana ogólnie. Okres się wlecze: od romantyzmu krucjaty dziecięcej po naturalizmu wojenne zwycięstwo, które właściwie nie jest niczem innem, jak myśli zaćmieniem przez gazy trujące.

Thunder-storm![2] A byłbym zapomniał! I drugiej fazy autor jest idjotą również. Od poprzednika już znacznie cenniejszy. O idjotyzmie poucza się własnym i wciąż go pogłębia, skrywając przed bliźnich opinją starannie. Obaj idjoci, tak drugi jak Pierwszy, wloką swoją trumnę w pojęcia zaprzęgu o rzeczywistości. Za cenę życia chce tę rzeczywistość

  1. Sklep ze wszystkiem.
  2. Do pioruna!