Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/638

Ta strona została uwierzytelniona.

A więc daniel i sarna niech sobie poleżą:
Jako Wilk magnat, lubię zwierzynę nieświeżą;
Dzik także, nim skruszeje, parę dni poczeka,
A na wety zachowam pulchnego Człowieka.
Więc dopiero za tydzień biesiadować zacznę;
Tymczasem inne mam tu jadło smaczne:
Jeżeli mnie węch nie myli,
To łuku tego cięciwa
Jest to kiszka barania, zeschła lecz prawdziwa.»
Rzekł i chwyta ją zębem: łuk puścił w tej chwili
I Wilk, przeszyty strzałą, zginął śmiercią marną
Razem ze Strzelcem, dzikiem, danielem i sarną.

Tak więc słów moich prawdziwość
Zaświadcza przykład tych łakomców obu:
Jednego skąpstwo wpędziło do grobu,
Drugiego chciwość.



KONIEC KSIĘGI ÓSMEJ.