Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom III.djvu/236

Ta strona została uwierzytelniona.

Prawdy głodna wciąż dusza, a nigdy nie syta,
w niewymownych boleściach pierś rozkrwawia własną,
bo wie, że słów chaosu tajnych nie odczyta,
nie dojrzy dna, choć oczy jej powierzchnię drasną.

W niewymownych boleściach pierś targając własną,
z rozczarowań i zwątpień przechodzi w nadzieję,
że dojrzy dno, gdy oczy jej powierzchnię drasną —
i znów próby powtarza — a fatum się śmieje.

Z rozczarowań i zwątpień przechodząc w nadzieje,
z kornych modlitw do bluźnierstw i z szyderstw do wiary,
ciągle próby powtarza — a fatum się śmieje,
mściwą ręką w pył waląc szalone Ikary.

Korne modły, bluźnierstwa i wyznania wiary
ślą do nieba naprzemian wieczne prawdy głodne,
mściwą ręką strącane szalone Ikary —
a otchłań ciągle czarna, niebo wciąż pogodne.

I do nieba naprzemian wiecznie prawdy głodne,
i do piekła szturmują klątwą ziemi syny,
lecz otchłań ciągle czarna, niebo wciąż pogodne,
i wciąż szarpie bój duchem przykutym do gliny.