Strona:PL John Ruskin Gałązka dzikiej oliwy.djvu/59

Ta strona została przepisana.
ODCZYT II.

Handel.
(Wygłoszony w magistracie w Bradford).

Moi dobrzy przyjaciele z Yorkshire, poprosiliście mnie tu pomiędzy wasze wzgórza, abym powiedział wam coś o zamierzonej przez was budowie giełdy; ale wybaczcie mi, proszę, gdyż ja nie myślę uczynić nic podobnego.
Nie mogę mówić wcale, albo tylko niewiele o tej waszej giełdzie. Ale muszę mówić o całkiem innych rzeczach, i to chętnie; nie zasłużyłbym na wasze względy, gdybym, zaproszony do mówienia o jednym przedmiocie, mówił samowolnie o drugim. Lecz nie mogę porządnie mówić o czemś, na czem mi zgoła nie zależy; a muszę wam oświadczyć ze smutkiem, że nic mnie ta wasza giełda nie obchodzi.
Gdybym, zaproszony przez was, odpowiedział że „nie przyjdę, bo nie dbam o giełdę w Bradfordzie,” zupełnie słusznie mielibyście do mnie urazę,