Strona:PL Joseph Conrad-Młodość; Jądro ciemności.djvu/034

Ta strona została uwierzytelniona.


myślałem, że pan już rzucił ten stary grat. Ona nigdy nie dojedzie do Bangkoku“. „Powiedział co wiedział“ — odparłem pogardliwie — ale wcale mi się to proroctwo nie podobało.
— Nagle zjawił się jakiś osobnik — coś w rodzaju czyjegoś agenta — wyposażony w zupełne pełnomocnictwa. Miał twarz pokrytą wyrzutami od picia grogu, nieposkromioną energję, wesoły był i dobroduszny. Zbudziliśmy się znów do życia. Podjechał do nas hulk i zabrał ładunek, poczem przenieśliśmy się do suchego doku, gdzie mieli zdjąć miedziane poszycie z dna statku. Nie dziwota że okręt przeciekał. Udręczony przez burzę do ostatecznych granic wytrzymałości, wypluł nieborak — jakby ze wstrętu — wszystkie pakuły ze swoich niższych szwów. Zapchano na nowo szpary, obito kadłub miedzią — okręt stał się szczelnym jak butelka. Podjechaliśmy do hulka i przeładowaliśmy znów towar.
— Wówczas — pewnej pięknej księżycowej nocy — wszystkie szczury opuściły okręt.
— Wydręczyły nas niemożliwie. Zniszczyły nam żagle, pochłonęły więcej żywności niż załoga, uprzejmie dzieliły z nami łóżka i niebezpieczeństwa, a teraz, gdy okręt nadawał się znów do podróży, postanowiły się wynieść. Zawołałem Mahona aby się cieszył tym widokiem. Szczur za szczurem zjawiał się na naszem nadburciu, oglądał się po raz ostatni i skakał z głuchym łoskotem w pusty kadłub hulka. Usiłowaliśmy je policzyć, ale wkrótce straciliśmy rachubę. Mahon rzekł: „No, no! Nie mówcie mi o inteligencji szczurów. Powinny były opuścić nas przedtem, kiedyśmy o włos nie zatonęli. Ma pan tu dowód, jaki niemądry jest przesąd co do szczurów. Porzucają dobry statek