Strona:PL Juliusz Zeyer - Jego i jej świat.djvu/96

Ta strona została przepisana.

do rychłego pożegnania. W pół godziny pozostała Izabela w towarzystwie pana Bergenhausen jedynie. Poraz pierwszy w życiu był jej niemiłym. Zaczęła narzekać na migrenę, na co on jednak nie zwracał uwagi.
— Moja kochana Izabelo, pozwól mi zadać kilka pytań. Powiedz mi, kto to jest ta pani de Dorval, kto jej małżonkiem, zkąd ją znasz?
— Jaka jej ojczyzna, kto ją rodzi i t. d., i t. d. Mówisz, stryju, jako uosobienie Odyseusza, przybywasz chyba z kraju Fajaków, a nie z Paryża. Lękam się, byś w homerowskiej prostocie nie zadał najniedyskretniejszego pytania — ile ma lat?
Spostrzegła wkrótce, że go się nie pozbędzie, nie powiedziawszy całkowitej prawdy, więc uczyniła to prędko.
— Twoje serce nigdy się widocznie nie zestarzeje — śmiała się później. — Nicby jednak nie było dziwnego, gdyby odmłodniało pod wejrzeniem piękności pani de Dorval. Ale dobranoc już, stryju.
Skoro pan Bergenhausen powrócił do hotelu i znalazł się sam, odłoży! swój banalny uśmiech razem ze swoją peruką i, mimo wielkiego zmęczenia, zabrał się do pisania listu.

„Książę panie!

Napróżno szukasz Sylwii w Berlinie — jest bowiem w Pradze. Spotkałem się z nią przypadkowo. Nie znając mnie, nie przypuszcza, bym ciebie, ksią-