Strona:PL K.F. Pasternak - Mayster Bartłomiey.djvu/089

Ta strona została uwierzytelniona.

Szli — szli — prawdziwie nawet nie wiem którędy i dokąd, dość, że wedle opowiadania Bartłomieja, szli przez miasto, bo ile razy P. Majster oczy otworzył, widział, albo raczej zdawało mu się, że widział — domy. Nakoniec, sprzykrzyło się im P. Bartłomieja prowadzić i Rupert się odezwał.
— Twój dom, ztąd o trzy kroki — bądź zdrów.
— Umhu! mruknął Majster i usiłował iść prosto przed siebie, walcząc ze swemi nogami, jak człowiek który chce przejść bystry strumyk —