Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/119

Ta strona została uwierzytelniona.

Nastąpiła chwila denerwującej ciszy. Przybyło kilka paczek, a za paczkami ukazała się panna Brook Dingwall w kompletnej balowej tualecie, w sukni, zapiętej na ramieniu jedną olbrzymią różą; na szyi miała ciężki złoty łańcuch; w dłoni wachlarz ze słoniowej kości; na twarzy jej malował się nieporównany wyraz rozpaczy.
Panny Crumpton zapytały o zdrowie rodziny tonem niekłamanego współczucia; następnie zapoznano pannę Brook Dingwall z jej przyszłemi koleżankami. W rozmowie z wychowankami panny Crumpton śpiewały prawdziwie miodowym głosem, ażeby dać pannie Brook Dingwall pojęcie o miłej atmosferze wzajemnej harmonji, jaka panowała w internacie.
Ponowny dzwonek. Nauczyciel kaligrafji, pan Dadson, z żoną. Żona miała na sobie suknię z zielonego jedwabiu, jej buty i ozdoby przy kapeluszu szły pod względem zieloności o lepsze z suknią. Nauczyciel ubrany był w białą kamizelkę, czarne spodnie do kolan i tejże barwy jedwabne pończochy, otaczające nogę dostatecznie grubą dla dwóch nauczycieli kaligrafji. Panienki szeptały coś do siebie, gdy tymczasem eleganccy goście zasypywali komplementami panny Crumpton; te nosiły jasnobronzowe suknie z ogromnemi szarfami — jak lalki z pudełka!
Dzwonek dzwonił coraz częściej, gości przybywało coraz więcej: przybywali tatusiowie, mamy, ciocie, wujaszkowie, krewni i opiekunowie wychowanek; nauczyciel śpiewu, Signer Lobskini, z czarną peruką na głowie; pianista i skrzypkowie, harfiarz (pijany) poza tem jeszcze dwudziestu młodzieńców, którzy stanęli przy drzwiach, rozmawia-