Strona:PL Karol Dickens - Maleńka Dorrit.djvu/139

Ta strona została skorygowana.


Marshalsea do pana Clennam. — Nie wątpię, że pan rozumie moje położenie.
Clennam, który przyszedł wyłącznie dlatego, aby pomówić z Emi, naturalnie rozumiał wszystko i prosił pana Dorrit, aby nie kazał czekać na siebie zgromadzonym.
Tym sposobem nakoniec po kilku tygodniach daremnych usiłowań znalazł się sam na sam z maleńką Dorrit. Wprawdzie Maggi zmywała szklanki, ale ona się nie liczyła.
Artur wziął krzesło i postawił je obok Emi, usiadł i położył rękę na robocie, nad którą pochyliła twarz bladą.
Wziął robotę i położył ją na stole.
Emi złożyła ręce i nie zmieniała postawy. Wziął jedną małą rączkę i zamknął ją w swojej.
— Maleńka Dorrit — mówił łagodnie — tak dawnośmy się nie widzieli!
— Byłam bardzo zajęta, panie.
— Dziś byłaś u Plornishów, a ja o tem nie wiedziałem.
— Nie... nie chciałam panu przeszkadzać. Pan teraz ma tyle pracy.
Oczy miała spuszczone, głos cichy i drżący.
— Moje dziecko — rzekł Clennam — dlaczego zmieniłaś się dla mnie?
Emi nie mogła dłużej panować nad sobą i wybuchnęła płaczem, zasłaniając twarz rękami.
Artur milczał chwilę, czekając, aż się uspokoi.
— Maleńka Dorrit — zaczął nareszcie — pozwoliłaś mi się tak nazywać. Twój płacz sprawia mi wielką przykrość, ale może przyniesie ci ulgę.
— Tak, panie — powtarzała — tak...
— Ale już teraz uspokój się, dziecko. Wierz mi, cała ta scena niewarta jednej łzy twojej. Żałuję, że przyszedłem i dałem do niej powód, ale tylko dlatego, że ciebie to tak boli.
Uspokoiła się trochę, lecz łzy płynęły jeszcze po jej twarzy i drżała.