Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom I.djvu/100

Ta strona została skorygowana.

Cezara. Potem następowała oda o nieszczęściach Collinsa, w której pan Uopsel występował w roli Zemsty, gdy rzuca zakrwawiony miecz i z bolesnym wyrazem bierze swą trąbę, aby ogłosić wojnę. Kiedym popadł w nieszczęście i nie byłem już tym co dawniej, porównałem swe niedole z nieszczęściem Collinsa i Uopsela a porównanie to nie wypadło na korzyść obu tych dżentelmenów.
Ciotka pana Uopsela utrzymywała w tej samej izbie, gdzie była sala do nauki, także i mleczarnię. Nie miała jednak najmniejszego pojęcia o tem, jakie były w niej towary i w jakiej cenie, zawsze jednak na stole leżała księga z cennikiem, według którego Biddi prowadziła handel. Biddi była wnuczką ciotki pana Uopsela; prawdę mówiąc nigdy nie mogłem dojść, jakie pokrewieństwo łączyło ją z panem Uopselem. Była sierotą, jak ja i tak samo wychowywana „w pracy rąk“, jak ja. Zwracał uwagę jej wygląd: włosy nigdy nie czesane, ręce nie umyte, trzewiki na nogach podarte i zniszczone. Tak chodziła przez cały tydzień, aż do niedzieli, w niedzielę dziwacznie wystrojona szła do kościoła.
Wspólnemi siłami z pomocą Biddi, nie zaś ciotki pana Uopsela, przebrnąłem trudności alfabetu, jakby przez gęstwę kolących krzewów, w męce, zlany potem nad każdą literą. Z kolących krzewów wpadłem między rozbój-