Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/59

Ta strona została uwierzytelniona.


— Nikt. Ilekroć mam jakąś wizytę, na warcie stoi mój bratanek.
— Pomówimy więc o polityce, a raczej o pewnej sprawie politycznej...
Wzrok Arrastra padł na otwartą księgę, którą Hilario położył na stole. Wziął ją w rękę, spojrzał na tytuł, przerzucił kilka kartek, potem uśmiechnął się skinął porozumiewawczo głową:
— Czyta pan tę książkę? Wiadomo panu, że jest w niektórych krajach zabroniona?
— Owszem. Ale autor uczy wspaniałej mądrości życia.
— W takim razie warto ją przeczytać. I ja ją znam. Przyznaję, że dała mi dużo zadowolenia. Jakie jest wasze zdanie o rozdziale, który omawiał wybór środków, prowadzących do poskromienia władców?
Hm — odparł starzec z przezorną rezerwą. — Mam wrażenie, że tutaj autor pozwala sobie na zbyt wielką swobodę.
Grubas obrzucił Hilaria badawczym wzrokiem i rzekł:
— We wszystkich nas i w każdym poszczególnym człowieku żyje duch Boży, który do każdego przemawia w zrozumały dlań sposób. Nauki i prawidła, które daje jednym, nie nadają się dla drugich. W ten sposób powstają osobiste poglądy i reguły. Ponieważ źródłem ich jest duch, są one bardziej święte i bardziej nietykalne od tak zwanych ustaw, stworzonych przez panów prawników. Człowiek — stworzenie, ulegające wpływom ducha Bożego, odpowiedzialne je-

57