Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/61

Ta strona została uwierzytelniona.


zmusza mnie do twierdzenia, że dwaj ludzie nie mogą mieć nigdy zdania identycznego, a tylko podobne w ogólnych zarysach. Z tego powodu muszę sobie zawarować samodzielność myślenia i działania.
Czy Hilario przeczuwa, że grubas sprowadził rozmowę umyślnie na te tory? Czy przeczuwa, że ma względem niego niebezpieczne zamiary? Czy je zgaduje i czy jest przygotowany do ich odparcia? — Zdaje się, że te myśli przebiegały przez mózg Arrastra. Mrużąc jeszcze mocniej małe oczy, zagryzając dolną wargę, ciągnął dalej, pozornie obojętnym tonem:
— Któż zamierza zaatakować pańską samodzielność? Mówi pan tylko, iż autor książki idzie za daleko. Ja zaś uważałem za obowiązek przyzwoitości bronić go przed tym zarzutem.
— To był tylko sąd a nie zarzut, — tłumaczył się krótko doktór Hilario.
— Cieszy mnie to nietylko ze względu na pana, ale i dlatego, że często musimy postępować w myśl zasad tej książki. Otrzymacie za chwilę dowód, że tak właśnie jest. Będziecie mieli sposobność dokazania czynu duchowego, z którego będziecie mogli być dumni, czynu, który zostanie sowicie nagrodzony.
— Jestem gotów przyjąć waszą propozycję.
Mały ujął szklankę, zwilżył wargi winem, rozsiadł się wygodnie w krześle i rzekł:
— Znacie stan naszego kraju; wiecie, czego ludzie tych samych poglądów, co my, oczekiwać mogą. A może uważacie, że zbawi nas Juarez?
— Skądże znowu! W żadnym wypadku.
— Może więc jesteście zdania, że zbawienie

59