Strona:PL Karol May - Klasztor Della Barbara.djvu/85

Ta strona została uwierzytelniona.


wywał w Meksyku fałszywego Alfonsa. Ale co tu dużo gadać! Wiem wszystko. Znam historię wrzekomej śmierci hrabiego Manuela i hrabiego Fernanda, dzieje pobytu don Fernanda w Harrarze, wystąpienie Sternaua, historję jego małżeństwa z Rosetą. Wiem, jak się odbyła wspaniała podróż na wyspę, wiem, że skazańców uratował kapitan Wagner.
Obydwaj słuchacze nie umieli ukryć niezadowolenia. Po chwili Landola zapytał:
— Powiedz, sennor, skąd o tem wiesz?
— A więc przyznajecie, że to prawda?
— Niestety, tak.
— Niestety? Za chwilę dowiecie się, że wtajemniczenie mnie w te sprawy przyniosło wam jedynie korzyść. Dowiedziałem się wszystkiego od sennora Pabla i sennority Józefy.
— Jakże do tego doszło?
— Wiecie chyba dobrze, jak niebezpieczną grę polityczną prowadzili. Skazano ich na banicję. Życiu ich grozi niebezpieczeństwo. Ponieważ nie chcieli usłuchać rozkazu, poszukali bezpiecznego schronienia...
— Znaleźli je? — zapytał szybko Cortejo.
— Tak. Tu u mnie, w klasztorze.
— Chwała Bogu! — westchnął z ulgą notarjusz. — Są tutaj?
— Oczywiście.
— Spada mi kamień z serca. Czy mogę z nimi mówić?
— Rozumie się.
— Sennor, sprowadź ich więc jak najprędzej!

83