Strona:PL Karol May - Winnetou 03.djvu/015

Ta strona została uwierzytelniona.
—   5   —

stawił mi u Henry’ego adres hotelu w Nowym Orleanie. Z uprzejmości i z przywiązania zapytałem Sama i jego przyjaciół, czy zechcą mi towarzyszyć, oni jednak postanowili najpierw w St. Louis porządnie wypocząć, czego im za złe wziąć nie mogłem. Kupiłem sobie nieco bielizny i nowe ubranie, które wdziałem zamiast indyańskiego, a tak odnowiony pojechałem koleją na południe. Rzeczy, których nie chciałem brać z sobą, a zwłaszcza ciężką rusznicę dałem do przechowania Henry’emu. Deresza zostawiłem także, gdyż nie potrzebowałem go już teraz. Sądziliśmy wszyscy, że moja nieobecność potrwa niedługo.
Miało się jednak stać zupełnie inaczej. Nie wspomniałem dotychczas o tem, gdyż to nie wpływało na ubiegłe wypadki, że o tym czasie właśnie wrzała w całej pełni wojna domowa. Mississipi była na razie przypadkowo otwarta, ponieważ słynny admirał Farragut opanował był ją znowu na korzyść Stanów północnych. Mimo to opóźniła się znacznie jazda statku, na którym się znajdowałem, a to z powodu rozmaitych, koniecznych zresztą, przepisów. To też gdy, przybywszy do Nowego Orleanu, zapytałem o Winnetou w oznaczonym hotelu, odpowiedziano mi, że wyjechał dnia poprzedniego, zostawiając dla mnie wiadomość, że udał się za Santerem do Viksburga, że jednak ze względu na niepewne stosunki radzi mi zaniechać dalszej podróży w celu widzenia się z nim. Obiecał przytem, że zostawi mr. Henry’emu w St. Louis wiadomość, gdzie go szukać należy.
Co miałem począć? Chciałem koniecznie odwiedzić w ojczyźnie krewnych, którzy potrzebowali wsparcia, do czego mnie środków nie brakło, z drugiej strony pragnąłem spotkać się z Winnetou. Po namyśle przyszedłem do przekonania, że wogóle wątpliwem było, czy on zdoła dostać się do St. Louis. Zapytałem więc, czy nie odchodzi jaki statek. Jeden tylko, korzystając z chwilowego uspokojenia się w wojnie, zamierzał popłynąć do Kuby, gdzie mogłem znaleźć sposobność do wyjazdu do Europy,