Strona:PL Karol May - Winnetou 05.djvu/266

Ta strona została uwierzytelniona.
—   248   —

którzy gdziekolwiek sięgną, dostają stukoronówkę, a gdzie stąpią, potykają się o worek dukatów. Przeciwnie zaliczam się do tych godnych zazdrości ludzi, którzy posiadają słodką nadzieję zarobienia dziś tyle, ile im na jutro potrzeba, dlatego usłyszawszy zachętę Bernarda, zrobiłem niewątpliwie minę jak człowiek, który już nic niema do stracenia.
Ubranie, na które wybór jego padł, tworzyły następujące części: koszula myśliwska z wygarbowanej na biało skóry jeleniej i haftowanej zgrabnie na czerwono rękami Indyanek; legginy z grzbietu jeleniego z frendzlami po bokach; bluza myśliwska ze skóry bawolej, ale tak miękkiej, jak futerko wiewiórcze; buty z niedźwiedzia z cholewami, które można było podciągnąć aż na uda, i z podeszwami z najlepszego materyału, a mianowicie ze skóry z ogona starego aligatora; wreszcie czapka bobrowa z denkiem z ozdobnie wyprawionej skóry grzechotnika. Bernard nalegał, żebym się zaraz przebrał, a kiedy wyszedłem z bocznej komory, on już zapłacił za wszystko. Byłbym się chętnie na niego trochę za to pogniewał, lecz otwarcie mówiąc, nie mogłem.
— Dajcie pokój, Charley! Jestem wam winien jeszcze bardzo wiele, a jeśli nie chcecie się na to zgodzić, to wpiszę te rzeczy na wasz rachunek, który już kiedyś wyrównamy!
Bernard chciał wziąć także dla Sama niejedno, lecz ja mu odradziłem, znając przywiązanie małego westmana do prastarego ubrania, nie mniej także dla tego, że nasz Sam miał nieobliczalną staturę.
Największą uciechę z powodu mojej przemiany okazał Bob, kiedyśmy wrócili do hotelu Valladolid.
— O, massa bardzo, dużo pięknie wyglądać, tak pięknie jak Bob, gdyby dostać nową bluzę i czapkę!
Musiałem mu wdzięcznem spojrzeniem podziękować za to łaskawe porównanie, wiedząc, że murzyn wyraził w tej pochwale wszystko, co tylko mógł.
Samowi zrobiło się jednak po jakimś czasie w jego