Strona:PL Kasprowicz - Mój świat pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle.djvu/112

Ta strona została uwierzytelniona.


Białe skrzydła ma u głowy,
Szerokie rękawy
Owiewają świętą postać,
Jak obłoczek mgławy.

Pewnie która z pielęgniarek,
Sióstr, pełnych litości:
Jest ich dosyć w tym szpitalu
Dla nieszczęsnych gości.

Cóż do djabła! Z snu się budzę
I przecieram ślepia:
Ktoś nachyla się nade mną
Głowy mej się czepia.

Chłodzi skronie, i leciuchno
Przytula do łona,
I powiada: „To ja, chłopie,
Twa baba, twa żona “