Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T.3.djvu/51

Ta strona została skorygowana.



Pudrasów Kuba telo ino że był prawdziwy Kuba, bo czy był prawdziwy Pudras, tego nie wiedział nikt. Pisał się Kohut, a wołali go Pudrasowym Kubą, a to bez to: spotkał raz pleban Kubę, co się im dosyć rzadko trafiało, bo ta Kuba czego innego przódziej pilnował, jako księdza i chciał se z Kubą co nieco przegwarzyć, jak to zwyczajnie dusz pasterz, żeby wiedział, jakich ma parafjan. Kuba pięknie księdza pozdrówkał, bo to był grzeczny chłop i wse pokiel się nie napił, do rzecy, pochwalił księdza, Pana Boga, Kuba samo to i pyta się go pleban:
— Kuba, je ktos cię też stworzył?
A Kuba nie wiele myślący: Pudras.
— Cóż ty gadasz?! — mówi ksiądz — Nie wiesz to, że Pan Bóg ludzi stwarza?
— Ej jegomość, wiécie — powiada Pudras — to béło tak: szła moja matka niebozycka do Ludźmirza na odpust i za Gubałowskiém zastompił jej wilk. Ale, scęście, niedaleko béł