Strona:PL Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Na Skalnem Podhalu T.4.djvu/149

Ta strona została skorygowana.

— A jo — odpowiedział Harbut, ważąc powoli głos w namyśle, aby nie chybić efektu, ale przejść wszelkie oczekiwanie, a przytem ofiarę godną siebie Panu Bogu złożyć — jo dom dziesieńć madziarskik dukatuk.
Wszyscy osłupieli. Cisza zapanowała zupełna.
— No, wto sie cuje przi siéle? — zapytał wójt.
Jednak nikt nie odpowiadał, nikt się nie czuł przy sile, aż nagle z po za pleców wszystkich drżącym, jakąś jakby rozpaczą wypchniętym z gardła głosem krzyknął Marcin Mudroń:
Jo!
— Wto? Wto?
— Mudroń! Marcin Mudroń! Postrohany! — odpowiedziano.
— Mudroń? Marcin? — zapytał wójt zdziwiony.
— Jo — odpowiedział Mudroń.