Strona:PL Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego (Piotr Chmielowski).djvu/078

Ta strona została uwierzytelniona.

Przez rzymskie bramy, groby i świątnice
Tyś przewodniczym był dla mnie aniołem.

Ty umiesz przejrzeć nawet serca z głazu,
Gdy błękitnemi raz rzucisz oczyma,
Odgadniesz przeszłość z jednego wyrazu,
Ach! ty wiesz może i przyszłość pielgrzyma!

Napróźno jednak poeta dopytywał się o przyszłość swoję; ani on znać jéj nie mógł ani téż jego cicerone. Cicerone poczuł w sercu silniejsze drgnienia, które oczy jego zwróciły z posągów bóstw starożytnych na żyjącego i gieniuszem swoim w sfery boskości wzlatującego poetę... Poeta zaś cieszył się całém sercem ze świeżo rozkwitającego życia. Dwoje młodych ludzi miało się dowiedzieć o swéj przyszłości z innego źródła, które dziwnym i niepodobnym do wytłomaczenia zbiegiem okoliczności zawierało prawdę, jeśli „zwierzeniom Ewuni“ mamy zaufać zupełnie. A było to tak:

Pierwszą wycieczkę po za miasto odbył Mickiewicz w towarzystwie, zaproszoném przez państwo Ankwiczów, do ujścia Tybru w Fiumicino. Cudna ta droga ciągnie się przez Kampanią rzymską. Zwiedzali razem piękny kościół Ave Maria Stella zbudowany na skale ponad rzeką. Szczególna niespodzianka czekała ich na Isola Sacra. Oglądali gruzy świątyni Jowisza, owéj świątyni, z któréj głosili niegdyś wieszczby starożytni augurowie. Henryka wraz z swoją nieodstępną towarzyszką Marceliną Łempicką zrywała mirty rosnące na zwaliskach. Mickiewicz poruszony widokiem miejsca zaimprowizował[1] wśród tych mirtów. Ledwie skończył, pojawia się

  1. Antoni Edward Odyniec powiada, że napastowano zewsząd Adama, aby co zaimprowizował; ale poeta zbywał żartami