Strona:PL Konczyński - Ginąca Jerozolima.djvu/97

Ta strona została uwierzytelniona.
89
MISJA ANANA.

Ale z pod cielska konia podniósł się Szymon zbielały od wściekłości i bólu i krzyknął ku zbrojnym:
— Wziąć tego proroka i wrzucić do płonącego domu! niech na wozie ognistym gna do nieba! Jam dobry.... oświecam drogę Rzymianom, by przyszli rychlej pod miecz! Proroku! prorokuj nam!
Szyderczy śmiech kilku tysięcy żołnierzy rozległ się echem wielokrotnem wśród walących się domów i trzasku pożaru.
Sto rąk podniosło Anana, sto rąk wyrzuciło go w górę. Ciało pustelnika opisało straszliwy łuk w powietrzu i runęło w głąb buchającej pożogi.