Strona:PL Kraszewski - Dziennik Serafiny.djvu/11

Ta strona została uwierzytelniona.
PROLOG.

— Jak co komu służy!!
Stara to a wielce prawdziwa pogadanka. Inni znajdują na drodze pieniądze, klejnoty, szczęśliwe znajomości, literaci zwykle trafiają na papiery. Rzecz dowiedziona. Probatum est. Piszący to przynajmniej w całem swem życiu nie był w nic tak zamożnym jak w bibułę. Sama ona wychodziła naprzeciw niemu, nastręczała mu się w postaci naturalnej i pod przybraną ludzką fizjognomią, zastępowała mu drogę, napełniała tłumoki, prześladowała go w domu, goniła za nim w podróży, nie dawała pokoju nigdy.
Sami osądźcie. Nie mówiąc już o żadnych przygodach, należących do poufnej biografii (której wcale się pisać nie myśli) — opowiem tylko jak przyszedłem do tego dziennika Serafiny. Wyraźna