Strona:PL Krzak dzikiej róży (Jan Kasprowicz).djvu/252

Ta strona została uwierzytelniona.
Ostatnie żary
z Dantego Gabryela Rossetti’ego.


Jakiż to wieczór letni teraz płonie
W twem i mem wnętrzu odblaskiem zdobytej,
Słodkiej rozkoszy, gdy niebieskie szczyty
Blask łagodniejszy pokrył, kiedy w stronie

Zachodu żary zagasły?... W twem łonie
Niech serce bije spokojniej: ukryty
W porcie miłości jest nasz duch; spowity
W sen, przeciw troskom pewne znalazł bronie.

Zima nam daje mgliste dni, bogata
W mrok, lub je tylko krótkiem słońcem zlewa,
Co śniegu strząsa proch z nagiego drzewa.

Nasz dzień był druhem promiennego lata:
Słońce, dla naszej młodości łaskawsze,
Dało nam radość i spokój na zawsze.