Strona:PL L Niemojowski Trójlistek.djvu/58

Ta strona została skorygowana.
CXXXV.
Wygódki.

Gdzie zbyteczne wygódki, tam ginie hart duszy.
Dwóch chłopców w jednym domu mieszkało pospołem;
Jednego chcąc obudzić ciągnięto za uszy,
Drugi sam wstawał rano z uśmiéchem wesołym,
Ignaś lubił nauki, Ludwiś chwile dzienne
Marnując w bezczynności, wolał próżnowanie.
Dla czego w nich były natury tak zmienne?
Bo piérwszy spał na puchu — a drugi na sianie.


CXXXVI.
Mgła.

„Jakaż to wielka góra wyrosła przed nami!“
Rzekł Jaś patrząc na siwe wyziewów tumany:
„Szczytem swym zda się stykać z złotemi chmurami
Płynącemi po niebie.“ „Synu mój kochany,“
Odpowie Ojciec — „mgły to nad ziemią zawisły,
I łudzą oczy twoje pozorem zwodniczym:
W świecie wiele jest rzeczy, które mamiąc zmysły,
Zdala zdają się czemścić, gdy zblizka są niczém.


CXXXVII.
Pierwiosnek.

„Dla czego to pierwiosnek zdobył rozgłos taki?
Wszak od niego piękniejsze róże, lilie, maki,