Strona:PL L Niemojowski Trójlistek.djvu/60

Ta strona została skorygowana.
CXLI.
Zbawienna rada.

Gorzały zewsząd miasta, tłum się więc zgromadził,
Gadał, wrzeszczał, rozprawiał — i nic nie uradził,
Jan tylko co wśród gwaru nie mówił ni słowa,
Rzekł przywiodłszy sikawkę: „ot rada gotowa!”


CXLII.
Dwie jałmużny.

Cisnął bogacz biédnemu garść złota pod nogi,
Z łzą współczucia wsparł dziadka grosikiem ubogi,
Dwie to były jałmużny — teraz niech kto powie:
Co lepsze — dar bogacza, czy skromny grosz wdowi?


CXLIII.
Modny ubiór.

Na kredyt sprawił panicz garnitur od krawca,
A spotkawszy kolegę w skromniutkiéj odzieży,
Zawoła z oburzeniem: „Jakto mój łaskawca
Wygląda jak ten ubiór brzydko na nim leży!”
„Wolę nad modne stroje surducik mój ciasny,
Bom go nie robiąc długów kupił za grosz własny.”


CXLIV.
Krówka i wołek.

Pewien kmieć chcąc miéć w orce pomoc nadzwyczajną,
Wprzągł z wołami do pługa krówkę mlékodajną,