Strona:PL Lange - Stypa.djvu/166

Ta strona została przepisana.

środka użyjesz w sposób właściwy — następuje znieprzytomnienie — moment psychologiczny.

„Trzeba korzystać z chwili,
Gdy chwila sprzyja nam“!

Jakiś czas bywałem na seansach spirytystycznych u pani Ewy, gdzie było sławne medyum Damayanti. To też byłem obznajmiony z objawami, jakie na seansach można widzieć. Rzeczywistość tych objawów była mi bardzo podejrzana, a chochliki, które szczypały i kuksały gości pociemku — pochodziły jak sądzę z figlów samej Damayanti i jej najbliższych sąsiadów. — Zresztą nic mię to nie obchodzi i, jak wielu innych, mogę powiedzieć: w tem coś jest! Jednakże tym seansom zawdzięczam jeden kielich szczęścia więcej w tem życiu — przeto nic o nich złego mówić nie będę.
Owóż była pewna dama, o której względy się starałem, ale surowa i niedostępna. Długo toczyłem z nią walkę, chcąc odpowiedni znaleźć dyapazon, aż nakoniec, niby w natchnieniu, zdobyłem cel swoich marzeń. Stało się tak: obsypywałem moją panią komplementami, ale jakoś nie mogłem trafić na właściwy. Razu pewnego zacząłem podziwiać jej rękę, a istotnie miała prześliczną białą dłoń z alabastru, o palcach podłużnych, wykrojonych w kształt subtelny, jakby nadczłowieczy; była to istotna ręka anioła. Przypomniałem sobie naraz jeden z seansów z Damayanti — i tak jej powiedziałem:
— Raz jeden w życiu widziałem rękę tak cudowną, jak dłoń pani, ale nie była to ręka żywej istoty; była to ręka widzialna. — „Jakto? zapytała się moja dama, nieco zdziwiona. — „Na jednym seansie u Iksów, których i pani zna, siedzieliśmy raz bardzo długo, czekając na prze-