Strona:PL Lange - Stypa.djvu/175

Ta strona została przepisana.

ry był u niego trzy lata temu i rozmawiał z jego żoną przez godzinę. Jeżeli pani Laura lub Jadwiga odrzuci moje zaloty, nie rozpaczam: widać, że tu mój czas nie nadszedł; że tu będzie zbierał owoce kto inny, nie wiedząc, że właśnie mnie to szczęście zawdzięcza. Również i ja zwrócę się do Maryi lub Celestyny, gdyż tam właśnie czas mój nadszedł; tam już mi przygotowali grunt: Jerzy, Michał, Seweryn...“
Tak prawił mi Ksawery i, gdy teraz badam, jakich to Helunia miała kolejno znajomych, rozumiem teraz, co jej plotły te baszybuzuki — i jak ją oni przygotowywali do grzechu. — A kto wie, może i Okolicz albo Fredzio — spotkał ją kiedy na ulicy albo w tramwaju i przez pięć minut gadał jej jakie szelmowstwa i także się przyczynił do uświadomienia jej psyszy.
— Nie zaprzeczam, rzekł Okolicz — rzecz możliwa.
— Więc tak to panie było u mnie: jeden drugiemu orał grunt niewiary, aż przyszedł ten rzeźbiarz, który mnie szczęśliwie uwolnił od tej czcigodnej damy! Ale też ten umiał bajać! Od niego to Helena wyuczyła się bajek o niewoli kobiet, o „pierwopotędze“ uczuć, o bezwzględności Erosa... Powiedziała mi raz Helena (a to już umiała od tego rzeźbiarza), że nie uznaje małżeństwa tak jak ono jest; że ślub nie powinien być początkiem małżeństwa, ale jego zakończeniem, uwieńczeniem — aha! sankcyą... A wszystko, co było przedtem, to się nie liczy... Bardzo dziękuję za takie śluby! Ja tam wolę po staremu, byle nie z Helunią. Oczywiście, żeby ogłosić paragrafy o takim ślubie, trzeba przedtem społeczeństwo wywrócić do góry nogami. Ponieważ zaś nie da się to zrobić z dnia na dzień, więc tymczasem pojechała do Paryża. Szczęśli-