Strona:PL Leblanc - Zwierzenia Arsena Lupina.djvu/15

Ta strona została uwierzytelniona.
I.
SYGNAŁY SŁONECZNE.

— Lupin, opowiedz mi coś o sobie!
— I cóż ci mogę opowiedzieć? Historję mego życia znają już wszyscy, — odparł Lupin, który drzemał, leżąc na otomanie w moim gabinecie.
— Nieprawda, nikt jej nie zna! — zaprotestowałem. — Ludzie dowiadują się czasem z listów twoich, publikowanych w dziennikach, że byłeś wmieszany w taką a taką aferę, że jakaś tajemnicza historja dzięki twej interwencji została wyświetloną. Ale jaką ty w tem wszystkiem grałeś rolę, jakie było tło całej sprawy i jej rozwiązanie, tego nikt nie wie.
— Oh, wszystko to głupstwa, nie przedstawiające żadnego zainteresowania.
— Żadnego zainteresowania, powiadasz? A ten twój prezent 40 tysięcy franków żonie Mikołaja Dugrival? A odkrycie tej zawiłej tajemnicy owych trzech obrazów?...
— Rzeczywiście oryginalna tajemnica, — odrzekł Lupin. — Mógłbyś zatytułować tę historję: Znak cienia.
— A twoje intrygi miłosne i zdobycze na tem polu?... A tajemnica tych wszystkich dobrych uczynków? Wszystkie te historje, o których mi nieraz dyskretnie wspominałeś, dając im interesujące tytuły: “Obrączka ślubna“, „Śmierć czyha...“ itp. Tyle ciekawych, a nieznanych zupełnie rzeczy!... No, dalej, śmiało!
Było to w tym czasie, gdy Lupin, już głośny i znany, ograniczał się jeszcze do drobniejszych, „ka-