Strona:PL Lemański - W kraju słońca.djvu/33

Ta strona została uwierzytelniona.
XX.

Venus i Adonis.

Adonis, kłem śmiertelnie zraniony przez dzika,
Dogasające oczy powieką zamyka.
Omdlałego pierś Venus, bogini, najczulej
Najtroskliwiej objęciem kochającem tuli.

Jowiszu! Niech nie zbliża się tu śmierć, zbyt szparka!
Spraw, niech mu nie przecina dni okrutna Parka!
Venus tak płacze. Ale już Adonis luby,
Eheu! Krew wytoczył na zielone chluby.

Naga, wstydu nie pomna, bielutkiem jak chusta,
Venus do umarłego przytula się łonem;

Spaja z jego ustami swe różane usta,
A gdy już w tej ostatniej skonał jej pieszczocie:

Miłego trup złożywszy pomiędzy paprocie,
Adonisa zrobiła kwiatem anemonem.