Wychodzą już na spotkanie
Aurora z księciem.
Me serce
Te państwa tobie oddaje.
Bądź odtąd ziem tych władczynią
I niechaj Pan Bóg twe życie,
Dla szczęścia twoich poddanych,
Zachowa przez długie lata.
Przybywam, potężny panie,
By twoją być niewolnicą,
Ztąd splendor na dom mój spływa,
I zaszczyt ojcu mojemu,
I ziemi rodzinnéj chwała!
Bodajby tylko me cnoty
Z twojemi zrównać się mogły!
Markizie, pójdź w me objęcia,
Wszak tobie skarb ten zawdzięczam.
Należą mi się w jéj imię
Za udział, jaki przyjąłem
W hymenie twojego szczęścia.
Aurorę poznaj, Kasandro.
Śród innych łask méj fortuny
I tę umieszczam nadzieję,
Że przyjaźń swoję Aurora
Zachowa dla mnie — na zawsze!
Usługą swą i miłością
Odpowiem na te wyrazy.
Zaiste szczęsna Ferrara,
Że cię zaskarbić umiała
Dla chwały swego imienia.
Z przyjęcia tak serdecznego
Pomyślność wróżę dla siebie.