Strona:PL Lope de Vega - Komedye wybrane.djvu/80

Ta strona została przepisana.

Do szaleństw dawnych powróci,
Tém więcéj, gdy ma się z dziećmi
Połączyć, które małemi
Umieją czesać rączkami
Kędziory lwów najdumniejszych!

Batin.

Rad będę wielce, jeżeli
To prawda.

Ricardo.

Bądź zdrów, Batinie!

Batin.

Gdzie idziesz?

Ricardo.

Fabia mię czeka.




SCENA  IX.
Książę wchodząc z papierem w ręku. — Batin.
Książę.

Czy jest tu kto z mojéj służby?

Batin.

I owszem... najpokorniejszy...

Książę.

A! Batin!

Batin.

Bóg z tobą. Zdrowyś?
Daj rękę.

Książę.

Co ty tu robisz?

Batin.

Słuchałem, jak Ricard cuda
O czynach twych rozpowiadał.
Kronikarz dzielny w Hektora
Zamienił cię italskiego.

Książę.

A cóż tam rządy hrabiego,
Gdy w kraju księcia nie było?

Batin.

Zapewniam, że syn twój, książę,
Czynami pokojowemi
Tryumfom ojca wyrównał.