Strona:PL Lord Lister -05- Uwodziciel w pułapce.pdf/12

Ta strona została uwierzytelniona.
8

wetkę mężczyzny. Mężczyzna zbił szybę i wsunąwszy rękę przez otwór otworzył drzwi z klamki. Żaden dźwięk nie mógł wydobyć się z jej ściśniętego gardła W świetle kieszonkowej latarki elektrycznej ujrzała skierowaną w swoją stronę, lufę rewolweru.
— Dobry wieczór, milady — ozwał się spokojny, dziwnie jej znajomy głos. — Proszę się zachować spokojnie. W przeciwnym razie zmuszony będę zrobić użytek z broni.
Mówiąc te słowa zapalił elektryczne światło. Lady Rochester z trudnością stłumiła okrzyk zdziwienia. Marzenia senne przybrały kształt realny. Mężczyzną, który stał przed nią ze spokojnie skrzyżowanymi ramionami był Percy Meneval.
— Milady — rzekł, — nie idzie tu ani o żart, ani o zaspokojenie żądzy. Musiałem się zdecydować na obranie tej dość ryzykownej drogi, wiodącej przez balkon, mimo, że obiecała mi pani przysłać jutro klucz. Jutro jednak nie znalazłbym w ogniotrwałej kasie owych dziesięciu tysięcy futnów.
Blada i nierozumiejąca dobrze znaczenia jego słów, lady Lea spoglądała nań z przerażeniem:
— Cóż to ma znaczyć, baronecie Percy?
Twarz Menevala przybrała ostry wyraz
— To znaczy, że żądam od pani dziesięciu tysięcy funtów, które skradła pani biednym. Pieniądze, któremi poczęła pani obracać na giełdzie, pochodziły ze składek i ofiar przeznaczonych dla nędzarzy. Przypuszczam, że będzie pani miała dość rozsądku, aby je oddać biednym, zanim sprawiedliwość nie wmiesza się do tych spraw.
— I aby mi to powiedzieć, wkracza pan do mego mieszkania w nocy jak złodziej. To zakrawa na bezczelność. Zawezwę służbę i wyrzucę pana za drzwi.
— Mogliby się dowiedzieć, że nocny gość — lord Percy Meneval — miał być nazajutrz oczekiwany o nader późnej porze i mile przyjęty przez ich panią — rzekł niewzruszonym głosem. — Muszę przyznać, milady, że najbardziej zepsuta dziewka z Whitechapel, jest bardziej godna szacunku od pani. Daleka od sądzenia innych, przyznaje się przynajmniej szczerze do swych grzechów.
— Dosyć, milordzie, dosyć! Na miłość Boską, niech pan już idzie! — rzekła bałagalnie.
— Nie wyjdę, zanim nie otrzymam dziesięciu tysięcy funtów sterlingów!
Jęknęła.
— Niech pan wróci jutro! Niech pan nie zapomina o względach, które winien pan nietylko kobiecie, ale i nazwisku Meneval.
Baronet wybuchnął zimnym śmiechem:
— Myli się pani, milady. Nie jestem lordem Meneval. Jestem jednym z tych, którzy dość nacierpieli się w życiu wskutek hipokryzji i podłości swych bliźnich. Dlatego też postanowiłem zwalczać hipokryzję, gdzie tylko ją napotkam. Milady, wyraziła dziś pani w mojej obecności chęć ujrzenia na własne oczy owego niegodziwego przestępcy Rafflesa. Życzeniu pani stało się zadość: Ja jestem Johnem C. Rafflesem!
Szybkim ruchem zdjął sztuczną brodę. Lady Rochester zbladła.
— Rozumie pani teraz, że wszelkie próby oporu są bezskuteczne — ciągnął niewzruszony. — Mimo to, zawsze pozostanę człowiekiem honoru. Jakkolwiek z dużym trudem udaje mi się pozostać zimnym na pani wdzięki, odwrócę się do ściany, aby dać pani możność ubrania się. Następnie zechce pani dać mi klucz od kasy ogniotrwałej i udać się ze mną do gabinetu. Nie potrzebuję chyba dodawać, że w pani własnym interesie leży lojalne zachowanie się w stosunku do mnie i nie alarmowanie służby.
— Czy jest pani już gotowa? — zapytał Raffles zanim odwrócił się. — A teraz poproszę o klucz... do gabinetu.
Gdy tylko znaleźli się przy kasie, Raffles zabrał się do roboty. Lady Rochester, aczkolwiek dość niechętnie, dała mu klucz od skrytki, z której dwa dni temu lord wyjął 4000 funtów sterlingów.
— No, a klucz od pani sekretnego schowka? — zapytał Raffles, widząc, że kobieta zawahała się.
— A gdybym odmówiła jego wydania? — rzekła zbierając całą swoją odwagę.
— Byłoby to bardzo nierozsądne z uwagi na pani wypoczynek nocny — odparł śmiejąc się. — Proszę spojrzeć.
Podniósł połę swego żakietu, pod którą krył rodzaj skórzanej sakwy.
— W sakwie tej posiadam wszelkie przyrządy, potrzebne do otworzenia kasy. Nie potrafiłbym tego uczynić, w czasie zbyt krótkim. Musiałaby mi pani asystować i poświęcić cenne godziny swego snu. Ponadto, żrący dym źle oddziaływa na cerę.
Przemowa ta wywarła pożądany skutek. Wyciągnęła ku niemu malutki instrumencik w kształcie igły, i wskazała w którym miejscu należy nacisnąć, aby odskoczyła cieniutka ściana. Za ścianką tą znajdowała się biżuteria i pieniądze. Raffles wziął najpierw pieniądze potem zaś zaczął się przyglądać z zainteresowaniem drogocennym drobnostkom. Zwłaszcza jeden pierścień wzbudził jego podziw.
— W imieniu biednych, którym pomogę dzięki otrzymanej od pani sumie, dziękuję milady, za okazaną mi pomoc — rzekł, zwracając jej kluczyk. Życzę pani dobrej nocy!
Odprowadził lady Rochester, drżącą ze wzruszenia, i z zimna, do jej sypialni, zamierzając zniknąć tą samą drogą, którą przyszedł.
Nie zdążył jednak zamiaru tego wprowadzić w czyn.
Tuż przy drzwiach, nieruchomy jak posąg z twarzą na której malowały się zdziwienie i wściekłość, stał lord Rochester.

Krytyczna sytuacja

— Tu przynajmniej bezpieczny jestem przed niespodziankami poprzedniej niedzieli! — pomyślał lord Rochester, gdy otworzyła mu drzwi fertyczna pokojówka miss Arabelli Norfolk.
Na twarzy młodej dziewczyny malowało się zakłopotanie.
— Cóż, moja ślicznotko? — rzekł szczypiąc różowy policzek dziewczyny. Zrobiłem wam niespodziankę: ostatnim razem mówiłem, że ruszam w podróż w tym tygodniu. Otóż zmieniłem plan... Jak się ma miss Norfolk?
— Bardzo dobrze, milordzie... Miss Norfolk jest w teatrze.
Lord spojrzał na nią ze zdziwieniem:
— Cóż mi tu opowiadasz? Tylko bez kłamstw, moja mała. Widziałem z dołu oświetlone okna. A to co takiego?
Wzrok jego padł na futro męskie i cylinder.
Pod jego badawczym wzrokiem zmieszanie pokojówki, wydawało się wzrastać —