Strona:PL Luís de Camões - Luzyady.djvu/174

Ta strona została przepisana.

95.  Takie to szlaki do chwały krainy,
Śród niebezpieczeństw, walk, trudów przygody,
Tak po rycerskie sięga się wawrzyny,
Po nieśmiertelnych zaszczytów nagrody:
Za nic tu świetne poprzedników czyny,
Za nic tu zacnych przodków rodowody,
I złote łoża — miękkim zbytkom gwoli
Wysłane puchem moskiewskich soboli.

96.  Na nic tu uczty wykwintne, wciąż nowe;
Ni miękkie wczasy w gajów wdzięcznych głuszy,
Ni te rozliczne rozkosze światowe,
Śród których mięknie hart szlachetnéj duszy;
Niepokonane na nic żądze owe,
Bo gienjusz sławy niemi się nie wzruszy
I nie dopuści temu iść w wawrzynie,
Kto bohaterskich cnót drogę ominie.

97.  Chluby nam szukać w tém, co własne nasze,
Zasługę widzieć w dziełach własnéj dłoni,
Czuwać i ostre przypasać pałasze,
Przenosić burze, na okrutnéj toni,
Trwać, czyli chłody, czy skwar nas opasze,
Czy ostre wiatry, gdy nic nas nie chroni,
I głód zepsutą zaspakajać strawą,
Łez i boleści krasząc ją zaprawą.

98.  Zmuś do uśmiechu lice, gdy ci bladnie,
Obojętności niech je kryje maska,
Gdy kula wroga świszcząc obok padnie
I towarzyszom nogi, ręce trzaska.
Ach kto tak pierś swą umiał zakuć snadnie,
Cóż mu zaszczytów i dostojeństw łaska?
Nie dba na skarby, godności i złoto,
Gdy przez los dane, nie zdobyte cnotą.

99.  Tak doświadczenia wiedzą zbogacony
Rozjaśnia umysł i spokojny wszędy,
Jakby na jakąś wyżynę wzniesiony,
Patrzy na ludzkie nędze i obłędy.
Aż rząd, nie pochlebstw, lecz zasług spragniony,
Z ukrycia swemi wywiedzie go względy,
I jak należy — wieńce mu uplotą,
Choć ich nie szukał, choć nie prosił o to.