Strona:PL Luís de Camões - Luzyady.djvu/180

Ta strona została przepisana.

15.  Tymczasem patrzmy — oto żeglownicy
Już coraz bliżéj celu swéj podróży,
Odkąd z rozkazu Wenus białolicéj
Osłabły wściekłe huragany burzy;
Za długą stałość — Indyjskiej ziemicy
Wnet ląd szeroki z wód im się wynurzy,
Aby nań wnieśli wraz z Chrystusa prawy
Nowy rząd, zwyczaj i nowe ustawy.

16.  A gdy u brzegów szukają ostoi,
Lekkie rybackie łodzie pomkły przodem,
I do przystani znaczą drogę swojéj,
Do Kalikutu, skąd rybacy rodem:
Ich śladem flota kryształ wodny kroi;
Boć najcelniejszym w Malabarze grodem
Jest ów Kalikut — i to go zaszczyca,
Iż w nim monarchy mieści się stolica.

17.  Między Gangiesu i Indu ramiony
Zaległ kraj wielki sławy znakomitéj,
Morze go kąpie od południa strony,
Z północy grodzą Emodyjskie szczyty[1]:
Mnodzy tu władcy, więc téż był zmuszony
Do różnych wyznań lud przez nich podbity:
Ci Koranowi, ci bożkom cześć dają,
Inni zwierzętom, co śród nich mieszkają.

18.  Z pod gór wyniosłych, których pas szeroki
Przeżyna Azję od brzega do brzega,
(A rożném mianem zwane te opoki
Wedle ziem, jakie ich łańcuch przebiega),
Tryskają źródła — spływają w potoki
I w bystre rzeki dwie, których nurt zbiega
W morze Indyjskie i co swemi skręty
Czynią z krainy półwysep odcięty.

19.  To między rzeki wciśnione przestworze
Kształt wywróconéj piramidy bierze
I ostrym klinem zapędza się w morze
Mając naprzeciw Cejlonu wybrzeże.
A nie daleko miejsca, gdzie swe łoże
Rozszerza Gangi es — (jeżeli na wierze
Podań polegać) — żył lud, który kwiatów
Karmił się wonią, treścią aromatów.


  1. Emodyjskie szczyty są przedłużeniem gór Imaus — dziś to Himalajskie.