Strona:PL Maria Konopnicka - Cztery nowele.djvu/200

Ta strona została skorygowana.


re zgoła żadnéj rady niema. Kwadrans jeszcze nie minął po rozstaniu z Hanką, kiedy owa właścicielka pościeli na cztery łóżka i wszelakiego porządku zwierzyła się kumie Mateuszowéj, jako Kolasińską „objedzie” i „pobytówkę” jéj do domu wkręci.
Mateuszowa słuchała zadumana. Zdarzyło się bowiem, że jak raz potrzebowała wziąć tego dnia trzy nogi wołowe na kredyt i miarkowała sobie, że za taką nowinę łatwiéj je dostanie. Niewiele tedy myśląc, chwyciła chustkę, koszyk i wprost do rzeźniczki poszła.
Konfidencya zacnych niewiast podwójny miała skutek. Pierwszy był ten, że Mateuszowa wróciła do domu, niosąc w koszyku trzy bure, kosmate nogi wołowe, na kredyt wzięte, czerwona od gadania i kieliszka pomarańczowéj, którym ją za życzliwą przestrogę poczęstowano; drugi zaś ten, że imci pani Kolasińska całą noc parskała i fukała, zatykając się niemal z hamowanéj pasyi i nie mogąc doczekać ranka. Sama ze siebie możeby i wzięła „pobytówkę” na służbę, ale żeby zaś kto na urągowisko, z umysłu taką stręczyć jéj miał!... Niedoczekanie czyje!...
Zaledwie tedy Hanka weszła i usta otwarła, kiedy rzeźniczka zerwała się ze stołka, na którym siedząc piła kawę z kwartowego garnka, a przyskoczywszy z pięścią do dziewczyny:
— A ty złodziejko! — wrzasnęła. — A ty wywłoko! A do straganu ruszaj! Do dobrodziejki swojéj, nie do mnie!... A ty...
Nie podejmuję się tu powtarzać całego repertuaru zacnéj pani Kolasińskiéj; zaręczyć wszakże mogę, że był on bardzo obfity i urozmaicony, tak w oryginalnéj swojéj części, jako téż i w przyswojonéj z innych,