Strona:PL Maria Konopnicka - Cztery nowele.djvu/273

Ta strona została skorygowana.


VII.

Domostwo Pajęczakowéj, lubo w ustronnéj części miasta leżące, zawsze było pełne ruchu. Patrząc na nie z zewnątrz, od strony Sapieżyńskich koszar, widać było przedewszystkiém mały sklepik z wiktuałami, którego wpółoszklone drzwi za każdém poruszeniem rozbudzały cienki, silnie brzęczący dzwonek. Dzwonek ten odzywał się tak często, iż zdawać się mogło, że mały sklepik zaopatrzony jest we wszystko, czego ludziom wogóle, a mieszkańcom Zakroczymskiéj w szczególe do życia potrzeba. Wnętrze jego wszakże nie odpowiadało tym nadziejom. Półki były prawie puste i kurzem zasute, na niższych tylko porozkładane pudełka z papierosami, wyschłe cytryny, ołówki tabaki, tytuń, kawałki mydła, szuwaks i zapałki. Na kramnicy, za którą kręciła się usługująca dziewczyna, stał koszyk z bułkami i parę słojów z farbowanemi przysmakami dla dzieci. W jednym kącie wysoko spiętrzone drwa w wiązkach, w drugim worek soli, nafta i kupka kartofli — oto prawie wszystko, co na pierwszy rzut oka spostrzedz tu było można. Drugi rzut oka zatrzymywał się zwykle na zmiętéj, wybladłéj perkalowéj firance, która, rozwieszona pomiędzy dwie-